Numer telefonu:+48 33 867 60 21
Numer telefonu Księdza Dyżurnego:506 276 466

O niezwykłej podróży do Sanktuariów Maryjnych Europy i innych pięknych miejsc

Dodano: 2017.11.04
W dniach od 6-19 października 2017 roku dane nam było uczestniczyć w pielgrzymce, która odbyła się pod duchowym przewodnictwem księdza dziekana Piotra Pokojnikowa oraz księdza dyrektora Marcina Suchanka, zorganizowanej przez Biuro Podróży "Bakcyl" z Bielska-Białej, którego właścicielami są p.p. Katarzyna i Jan Koniorowie. Pani Kasia była naszym pilotem.

Pielgrzymowanie znane jest od wielu setek lat. Dlaczego pielgrzymujemy? Co daje nam pielgrzymka? Najważniejszy jest jej aspekt duchowy, czyli podróż w głąb siebie. Pozwala otworzyć się na nowe i prowadzi do wewnętrznej przemiany. Odwiedzanie miejsc związanych z objawieniami Maryjnymi daje pielgrzymowi możliwość nawrócenia, wynagradzania oraz zagłębiana się w modlitwie.

Oprócz głębokich duchowych treści, pielgrzymki niosą ze sobą wartości czystko ludzkie, wzbogacają relacje. Bycie ze sobą przez wiele dni uczy bowiem szacunku do siebie, wzajemnego zrozumienia, życzliwości a także pokory.
Pielgrzymki niosą ze sobą również cenne walory poznawcze – dają możliwość oglądania cudownych krajobrazów, urokliwego ukształtowania geograficznego i podziwiania piękna świata będącego dziełem Boga.
Maryja przychodzą na Ziemię wybierała miejsca szczególne dla siebie i pewnie chcielibyśmy wiedzieć dlaczego właśnie takie. Każde z tych miejsc niesie ze sobą odpowiednie przesłanie.

Pielgrzymkę rozpoczęliśmy mszą świętą w kościele w Radziechowach i o godz. 5:30 wyruszyliśmy wygodnym autokarem przez Czechy i Austrię na nocleg do Padwy, a następnie dotarliśmy do La Salette, które znajduje się w środku francuskich Alp na wysokości 1800 m n.p.m. Czuliśmy podziw dla pana kierowcy, który stromymi i wąskimi serpentynami wznosił nas coraz wyżej. Z wielkim zachwytem podziwialiśmy szczególnej urody krajobraz przy bezchmurnym niebie. Piękne widoki można było chłonąć wszystkimi zmysłami.

To nasze pierwsze spotkanie z Maryją w Bazylice Matki Bożej Płaczącej. Na górze La Salette 19 września 1846 roku ukazała się Matka Boża rodzeństwu – 15-letniej Melanii i 11-letniemu Maksyminowi. Dzieci pochodziły z biednej rodziny, nie umiały czytać, pisać ani modlić się. Zobaczyły piękną postać kobiety, która siedziała wewnątrz kuli światła, zakrywała twarz dłońmi i płakała. Matka Boża wygłosiła do dzieci orędzie nawołujące do modlitwy oraz nawrócenia i poprosiła, aby dobrze się modlić. Na koniec rzekła: „A więc moje dzieci ogłoście to całemu mojemu ludowi”. Po tych słowach wzniosła się ku górze, a na miejscu gdzie siedziała wytrysnęło źródełko, z którego wody mają moc uzdrawiającą i nawracającą. Obecnie obok źródełka znajduje się figura Matki Bożej Płaczącej oraz Matki Bożej z rodzeństwem. Sześć lat później rozpoczęto na gorze La Salette budowę bazyliki. Znajduje się tam również Dom Pielgrzyma, gdzie nocowaliśmy. O godzinie 20:30 odbywa się w bazylice modlitwa wieczorna w kilku językach, po której pielgrzymi wychodzą ze świecami na zewnątrz i trasą Drogi Krzyżowej przechodzi procesja, w której uczestniczyliśmy. Nazajutrz, po mszy świętej razem z przewodnikiem – polskim księdzem, zwiedzaliśmy obiekty sakralne oraz otoczenie bazyliki.

Podziwiając piękno francuskich Alp z okien autokaru, udaliśmy się w dalszą podróż do miejscowości Ars, a następnie do Avignon. Ars jest niewielkim francuskim miasteczkiem, w którym swoją działalność proboszcza prowadził ksiądz Jan Maria Vianey – obecnie święty. Ars była jego pierwszą parafią, w której w wieku 32 lat został proboszczem. Swoją niezwykłą charyzmą potrafił przyciągnąć wiernych nie tylko do kościoła, ale również do konfesjonału. Spowiadał kilkanaście godzin dziennie. Po jego śmierci wybudowano bazylikę, w której znajduje się jego ciało oraz konfesjonał, w którym spowiadał…

I tym miejscem jest Santiago de Compostela, które wzięło swoją nazwę od świętego Jakuba i spadających gwiazd. W języku łacińskim Sant – święty, Tiago – Jakub, campus stellae – pole gwiazd, czyli „święty Jakub z pola gwiazd”.
W pięknej katedrze, która w tym miejscu powstała, w głównym ołtarzu znajduje się figura świętego Jakuba, do której pielgrzymi podchodzą, obejmując ją i prosząc o wstawiennictwo w swoich intencjach.
Pielgrzymki jakubowe rozpoczęły się już od samego odkrycia grobu i trwają do dziś, a ich szczególne nasilenie przypada na Święty Rok. Jest to rok, w którym dzień 25 lipca (święto św. Jakuba) wypada w niedzielę. Wtedy też otwierane są Święte Drzwi znajdujące się na terenie sankturaium.
Drogą św. Jakuba pielgrzymować można oznakowanymi drogami Europy pieszo, konno lub rowerem. Aby otrzymać Dyplom Pielgrzyma należy pokonać co najmniej 100 km pieszo lub 200 km rowerem bądź konno.
My dotarliśmy autokarem i z przewodnikiem zwiedziliśmy Katedrę oraz jej okolice. Podczas mszy św. ksiądz Marcin mówił w kazaniu o dobru, byśmy zwracali się do Ducha Świętego i prosili, aby pomógł nam być dobrymi. Powiedział, że zło zostanie odpuszczone i konfesjonale i zapomniane, ale dobro jest zapamiętane przez Boga, dlatego czyńmy go jak najwięcej, aby móc popełniony grzech wynagrodzić podwójnym dobrem. I tym przesłaniem opuściliśmy Santiago, podążając około 400 km do Fatimy, gdzie spędziliśmy prawie 3 dni.

Fatima jest jednym z największych miesjc Pielgrzymek Maryjnych na świecie. Szczególnie w bieżącym 2017 roku, w którym obchodzimy 100-lecie Objawień Fatimskich - spotkać można tłumy pielgrzymów.
100 lat temu 13 maja 1917 roku trójka młodych pastuszków, rodzieństwo – Hiacynta i Franciszek oraz ich kuzynka Łucja spacerowała po miescu zwanym Cova da Iria (Dolina Pokoju). Nagle przed jednym z dębów pojawiła się kobieta w białym stroju otoczona światłem. Hiacynta ją widziała i słyszała, Franciszek tylko słyszal, natomiast tylko Łucja z nią rozmawiała. Objawienia były dzieciom dwukrotnie zapowiadane przez anioła i powtarzały się przez kolejne pięć miesięcy, aż do 13 października 1917, kiedy to Matka Boża objawiła się ostatni raz. Czwarte objawienie nastąpiło 19 sierpnia w innym miejscu. Dopiero podczas ostatniego objawienia Matka Boża wyjawiła swoją tożsamość nazywając się Matką Bożą Różańcową.

Dla ucczenia kultu Matki Bożej wybudowano w tym miejscu kaplicę oraz później Sankturaium. Dąb został ścięty, ponieważ pielgrzymi obrywali gałązki co spowodowało usychanie.
Orędzie Fatimskie zawiera naukę o zbawieniu i konieczności wynagradzania za grzechy własne i bliźnich.
Do Fatimy przybiliśmy 12 października popołudniu. O godzinie 21:30 uczestniczyliśmy w wieczornym różańcu, po którym odbywa się procesja z figurą Matki Bożej Różańcowej oraz ze świecami.
Na Placu Modlitwy, który może pomieści około milion ludzi, były tłumy pielgrzymów z całego świata. 13 października o godz. 10:00 odbyła się msza święta uświetniająca zakończenie uroczystości związanych z objawieniami, które obchodzono tutaj od 13 maja w każdym miesiącu.
Dziesiątki księży z całęgo świata, pełny pielgrzymów Plac Modlitwy, piękna słoneczna pogoda, chóralne śpiewy - to niezapomniane wrażenia i wzruszenia, które każdy z nas zostawi najgłębiej w swoim wnętrzu.
Po zakończonej mszy świętej zwiedziliśmy obiekty sakralne na terenie Sankturaium, a potem mieliśmy czas wolny dla siebie. Każdy spędzał go według swoich potrzeb, uczestnicząc w Drodze Krzyżowej, odbywając drogę pokutną na kolanach wyznaczoną ścieżką na Placu Modlitwy lub na modlitwie w Sanktuarium.

W dniu następnym wyjechaliśmy do pobliskiej Aljustrel, gdzie mieszkali pastuszkowie, aby odwiedzić ich domy rodzinne. Obok domu świętej Łucji mieszka jej siostrzenica, która ma 97 lat i chętnie robi sobie zdjęcia z pielgrzymami. My też skorzystaliśmy z tej okazji.
Odprawiliśmy tam Drogę Krzyżową, której stacje biegną przez gaj oliwny. Drogą tą chodzili pastuszkowie do Fatimy. Przechodząc przez kolejne stacje Drogi Krzyżowej księżali kierowali do nas wiele ważnych słów. Przy IX stacji ksiądz dziekan mówił o upadku człowieka, że nigdy nie należy rezygnować z podnoszenia się i trzeba wciąż próbować się podnosić, a przy VIII stacji ksiądz Marcin:
Człowiek wciąż rozpamiętuje przeszłość, boi się przyszłości, a nie umie żyć teraźniejszością. Nie można wciąż użalać się nad swoim cierpieniem, bo wtedy człowiek się w nim zagłębia.
Z Aljustrel pojechaliśmy do miasta Batalha, w którym znajduje się Klasztor Matki Boskiej Zwycięskiej, wpisany na listę Dziedzictwa UNESCO. Budowano go 200 lat. Klasztor zachwyca swoim wewnętrznym jak i zewnętrznym pięknem.
Kolejna miejscowość w naszej wędrówce to miasto Alcobaça - również z niezwykłą budowlą wpisaną na listę Dziedzictwa UNESCO, należącą do Zakonu Cystersów. To największa świątynia w Portugalii, znana na całym świecie.
Dzień zakończyliśmy pobytem w pięknej turystycznej miejscowości Nazaré, położonej nad Oceanem Atlantyckim. Zwiedzaliśmy tam Sanktuarium Matki Bożej Czarnej Madonny. W głównym ołtarzu znajduje się Jej figura, którą przywieziono do Portugalii w IV weku z Nazaretu.

Kolejne godziny spędziliśmy na plaży zażywając kąpieli słonecznych i wodnych, a pogoda temu sprzyjała.
Fatimę opuściliśmy po mszy świętej sprawowanej w hotelu, gdzie nocowaliśmy, a potem wyjechaliśmy do Lizbony - stolicy Portugalii, miasta, w którym urodził się święty Antoni. Z miejscowym przewodnikiem zwiedziliśmy ważniejsze miejsca, podziwiając to piękne, eleganckie i nowowczesne miasto położone nad rzeką Tag i siedmiu wzgórzach.
Jednym z ważniejszych zabytków Lizbony jest przepiękny architektonicznie Klasztor Hieronimitów - największe dzieło stylu manuelińskiego z XVI wieku, wpisane na listę Dziedzictwa UNESCO. Styl ten powstał za czasów Manuela I - stąd jego nazwa. Jest to styl typowo portugalski - cechuje go ogromna fantazja różnorodności ornamentów.
Pożegnaliśmy Portugalię i ponownie dotarliśmy do Hiszpanii, do pierwszej jej stolicy - Toledo. To wielowiekowe miasto różnych ras, poglądów i kultur, leżące nad rzeką Tag.
Zwiedziliśmy Katedrę Najświętszej Maryi Panny. To trzecia co do wielkości katedra na świecie po Mediolanie i Sevilli, z obrazami El Greco i Goi - najbogatsza w dzieła sztuki. Z okien autokaru mogliśmy podziwiać poszczególne fragmenty tego urokliwego miasta.

Nasze dalsze pielgrzymowanie zaprowadziło nas do Saragossy, która jest dla Hiszpanii najsławniejszym miastem Kultu Maryi. Należy tutaj ponownie zatrzymać się na postaci Apostoła Jakuba. Jak wiadomo, po Zmartwychwstaniu Chrystusa Apostołowie rozeszli się do różnych krajów, by głosić Jego naukę. Jakub dotarł na Półwysep Iberyjski, gdzie rozpoczął misię ewangelizacyjną. Okazało się to trudne, ponieważ miejscowa ludność odrzucała jego naukę. Zgromadził tylko kilku uczniów. Zniechęcony chciał wracać do Jerozolimy i wtedy ukazała się Jakubowi Matka Boża, która w tym czasie żyła na Ziemi i mieszkała w Jerozolimie. Było to pierwsze objawienie Matki Bożej na świecie. Ukazała się na kolumnie, którą nieśli aniołowie z nieba. Poleciła Jakubowi, by postawił w tym miejscu ołtarz i wybudował kaplicę. Zdarzenie miało miejsce 2 stycznia 40 roku nad brzegiem rzeki Ebro, gdzie obecnie znajduje się Sanktuarium Madonny z Pilar (Pilar po hiszpańsku znaczy kolumna). Madonna z Pilar jest patronką Hiszpanii, która 12 października obchodzi swoje święto narodowe, ponieważ tego dnia w 1170 roku Hiszpanie wyzwolili się spod panowania muzułmanów.

W Saragossie 29 marca 1640 roku wydarzył się jeden z największych cudów w historii ludzkości, tzw. "Cud z Calandy" - cud odzyskania amputowanej nogi młodemu rolnikowi, który żarliwie modlił się do Matki Bożej z Pilar. Jest to najlepiej udokumentowany pod każdym względem spośród wszystkich znanych cudów.
Zwiedzając Bazylikę Madonny z Pilar można indywidualnie oddać cześć figurce umieszczonej w głównym ołtarzu.

W kolejny dzień rano udaliśmy się do Montserrat. Na wysokości 800 m.n.p.m znajduje się tam położony w przepięknym krajobrazie Klasztor Benedyktyński z figurą Matki Bożej Czarnulki . Ustawieni w bardzo długiej kolejce czekaliśmy, aby dotknąć figurki znajdującej się w głównym ołtarzu. Uczestniczyliśmy tam w mszy świętej oraz zwiedzaliśmy obiekty sakralne.
Z Saragossy pojechaliśmy do Barcelony - stolicy Katalonii. Z p. przewodnik zwiedzaliśmy niezwykłą budowlę Sagradę Familię i wiele innych miejsc. Ze wzgórza olimpijskiego podziwialiśmy urokliwą panoramę miasta oraz port, do którego pojechaliśmy wieczorem, aby zaokrętować się na prom lini Grimaldi. Płynęliśmy przez Morze Śródziemne z Barcelony do Genui we Włoszech przez 19 godzin. Spokojne, niebieskie morze, błękitne niebo, czteroosobowe kajuty, śniadanie i obiad na promie to dodatkowe wrażenia z promowej podróży.

Ostatni etap naszej pielgrzymki to podróż autokarem z Genui do Radziechów poprzez północne Włochy, Austrię i Czechy.
I tak dobiegła końca nasza 14-dniowa niezwykła pielgrzymka, która dostarczyła nam ogromną ilość wrażeń, pięknych wspomnień i wielu przeżyć.
Wyrażamy wdzięczność Bogu, że pozwolił nam poznać tyle pięknych miejsc i bezpiecznie podróżować. To przede wszystkim wdzięczność za wielką duchowość jaka towarzyszyła nam w tych uświęconych przez Maryję miejscach.
Życzę nam, wszystkim uczestnikom tej pięknej pielgrzymki, abyśmy potrafili realizować jej owoce w naszym życiu.
Dziękujemy organizatorom - Państwu Katarzynie i Janowi Koniorom z biura "Bakcyl" za przygotowanie pięknego i bardzo bogatego programu, za pełną jego realizację, za ich wysoki profesjonalizm, również za ich życzliwość, miłą atmosferę i dowcip.

Dziękujemy panom kierowcom - Grzegorzowi i Janowi za bezpiecznie prowadzenie nas po drogach sześciu krajów Europy a miejsc trudnych do pokonania, szczególnie wysoko w górach było sporo. Przejechaliśmy bowiem ponad siedem tysięcy kilometrów autokarem oraz około tysiąc kilometrów promem.
Szczególne podziękowania kierujemy do naszych duchowych opiekunów - księdza dziekana Piotra i księdza dyrektora Marcina za prowadzenie modlitw w autokarze, za szczególnie dobierane słowa w homiliach, stosownie do miejsc, w których przebywaliśmy. Z pewnością docierały one głęboko do naszych serc podczas codziennych eucharystii. Dziękujemy również za ich niesamowity humor.
I dziękujemy sobie nawzajem - my uczestnicy naszej pielgrzymki, za życzliwość, za to, że mogliśmy spędzić ze sobą wiele dni, poznać się bliżej, cieszyć się sobą i zawrzeć nowe znajomości.
Bo, jak powiedział w jednym z kazań ksiądz dziekan Piotr, każdy człowiek ma w sobie wiele dobra i wnosi go do wspólnoty, ubogacając ją - a to przecież też owoce tej pielgrzymki.

Późnym popołudniem dotarliśmy do Avignon. Miasto było rezydencją kolejnych sześciu papieży w latach 1309-1377. Zwiedziliśmy starówkę oraz słynny most na rzece Rodan, z którego zachowały się tylko resztki. W Avignon nocowaliśmy.

A potem pokonując kolejne dziesiątki kilometrów zwiedzaliśmy miasto Narbonne, następnie Carcassonne i wieczorem dotarliśmy do Lourdes. Narbonne to bardzo stare francuskie miasto, które powstało w 314 r p.n.e. Zwiedziliśmy tam urokliwą katedrę św. Justyniana. Jedną z największych atrakcji Francji jest Zamek-Twierdza w Carcassonne, którą rocznie odwiedza klika milionów turystów. Obecnie wewnątrz tej twierdzy mieszka całe miasto- ulice, sklepy hotele i kawiarnie oraz tłumy spacerujących ludzi, wśród których byliśmy i my. Piękne słońce i niebieskie niebo wciąż nam towarzyszyły, dodając większego uroku.
I jesteśmy w Lourdes. Większość z nas po raz pierwszy w życiu. Miast jest położone na wysokości 400 m. n.p.m. nad rzeką Gave wśród morza zieleni u stóp Pirenejów i tworzy piękną okolicę oraz urzekające widoki. Tutaj pielgrzymuje się by umocnić swoją wiarę, chorym dać nadzieję na wyzdrowienie a upadłym na duchu powrót do nadziei. Odmawia się tu różaniec, pije wodę ze źródła, zażywa się uzdrawiającej kąpieli w basenie i przemierza Drogę Krzyżową na zboczach góry.

Lourdes to miejsce wybrane przez Matkę Bożą dla Bernadety. Matka Boża przyszła, aby przekazać światu swoje przesłanie, wskazując źródło, z którego płyną zdroje łask. Było to 11 lutego 1858 roku w zimny poranek, kiedy 14-letnia Bernadeta przyszła na rzekę Gave w pobliżu masywu skalnego, wznoszące się na wysokości około 30 metrów, by zbierać chrust na opał. Od strony groty usłyszała głos, zobaczyła światło oraz postać kobiecą, ubraną na biało z niebieską szarfą i różańcem w ręku. Piękna Pani – jak nazwała ją Bernadeta, po chwili zniknęła. Potem objawiała się jeszcze siedemnaście razy. Swoje imię wyjawiła dopiero pojawiając się piętnasty raz. Podczas wszystkich wizyt Bernadeta odmawiała różaniec i modliła się razem z Panią. Matka Boża prosiła Bernadetę o pokutę i modlitwę za grzeszników. Prosiła też o wybudowanie w tym miejscu kaplicy.
Szczególnym wydarzeniem w Lourdes jest procesja chorych przed Bazyliką Różańcową z błogosławieństwem chorych. Można tam zobaczyć wielu ludzi na wózkach inwalidzkich. Msze święte sprawowane w Grocie Objawień, w których uczestniczyliśmy zapadają głęboko w pamięć. W naszej pożegnalnej Mszy Świętej sprawowanej dla Polaków, uczestniczyła Polonia z Londynu oraz Niemiec. Ksiądz głoszący kazanie poddał pod myśl, dlaczego Bernadeta po opuszczeniu Lourdes nigdy już dno niego nie wróciła – nie wróciła, byśmy my pielgrzymi mogli tutaj przybyć, głosić co się wydarzyło i wracać – mówił. A co zabieramy z Lourdes? - zapytał. Zabieramy umiejętność pokuty i zdolność cierpienia, której uczymy się od Maryi, nawet wtedy, gdy nie ma ona końca.

Dlaczego skalna grota? - pomyślałam wtedy, ale odpowiedź się nasunęła. Pismo Święte mówi przecież, że Bóg jest naszą skałą, na której możemy się oprzeć. Z tą głęboką duchowością, śpiewając na zakończenie mszy świętej „O Maryjo żegnam Cię” - wzruszeni do łez opuściliśmy Grotę Objawień i Lourdes, lecz wielu z nas mówiło, że trzeba ty powrócić.
I ruszyliśmy na kolejny dzień naszego pielgrzymowania 900 km z Lourdes do Santiago de Compostela. Jechaliśmy cały dzień. Santiago de Compostela to obok Rzymu i Jerozolimy najważniejsze miasto pielgrzymkowe w chrześcijańskim świecie, wpisane na listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO, a Droga Świętego Jakuba została mianowana Pierwszą Trasą Europejskiego Dziedzictwa Kulturowego przez Radę Europy. Jak napisał papież Benedykt XVI „Do grobu świętego Jakuba zdążają ludzie, by odnowić i umocnić wiarę”.
Święty Jakub zginął śmiercią męczeńską w Jerozolimie w 44 roku. W dobie prześladowania chrześcijan w III wieku jego grób wraz ze szczątkami został zniszczony, Odnaleziono po latach jego szczątki i przewieziono drogą morską na Półwysep Iberyjski, gdzie wcześniej ewangelizował i umieszczono w miejscu, które wskazywały spadające z nieba gwiazdy.
 
Anna Mizera-Radlińska