Śp. Ks. Bp Tadeusz Pieronek urodził się 24 października 1934 r. w Radziechowach. Syn Władysława Pieronka i Pauliny z domu Wolny. Na chrzcie otrzymał imiona Tadeusz Władysław. W czasie okupacji rodzinę wysiedlono na Lubelszczyznę. Wraz z bratem uniknął wysiedlenia przenosząc się na plebanię w Kętach, gdzie proboszczem był jego wujek ks. Jan Wolny.
Adwent (z łac. adventus - przyjście, przybycie) to okres w roku liturgicznym, który rozpoczyna się od I Nieszporów niedzieli po sobocie XXXIV tygodnia Okresu Zwykłego, a kończy przed I Nieszporami uroczystości Narodzenia Pańskiego w wieczór 24 grudnia. Trwa od 23 do 28 dni i obejmuje cztery kolejne niedziele przed 25 grudnia. Stanowi pierwszy okres w każdym nowym roku liturgicznym.
Bóg w swojej wielkiej miłości do człowieka dał swego Jednorodzonego Syna, który przyszedł na świat by dokonać dzieła odkupienia ludzi. Jednak tę łaskę każdy z nas musi osobiście przyjąć.
Prawda o Niepokalanym Poczęciu Maryi jest dogmatem wiary. Ogłosił go uroczyście 8 grudnia 1854 r. bullą Ineffabilis Deus papież Pius IX w bazylice św. Piotra w Rzymie w obecności 54 kardynałów i 140 arcybiskupów i biskupów.
Marcin urodził się ok. 316 r. w Panonii, na terenie dzisiejszych Węgier, w rodzinie pogańskiej. Jego ojciec był rzymskim trybunem wojskowym. Prawdopodobnie imię Martinus pochodzi od Marsa, boga wojny. Przez wieki powstało tak wiele życiorysów Marcina i legend, że dziś trudno ustalić fakty.
Dzisiejsza uroczystość - jak każda uroczystość w Kościele - ma charakter bardzo radosny. Wspominamy bowiem dzisiaj wszystkich tych, którzy żyli przed nami i wypełniając w swoim życiu Bożą wolę, osiągnęli wieczne szczęście przebywania z Bogiem w niebie.
"Wyruszamy w podróż, aby podziwiać piękno Bożego Stworzenia" - powiedział ksiądz dziekan Piotr Pokojnikow po zakończeniu mszy świętej, którą sprawował za nas pielgrzymów, razem z księdzem Marcinem Suchankiem.
Wyruszyliśmy w 50-osobowej grupie przez Słowację do Austrii, aby dotrzeć do Opactwa Benedyktynów w miejscowości Melk w dolnej Austrii, które zwiedzaliśmy z miejscowym przewodnikiem.
W różańcu tkwi wielka siła
Różaniec jest liną, która łączy ziemię z niebem. Pomaga nam, abyśmy nie zgubili się na drodze do wieczności. Można mówić o nim długo, ale żeby odkryć jego prawdziwą wartość, trzeba najpierw wziąć go do ręki. Okazja właśnie się nadarza.
Pod hasłem "Polska rodziną silna", w sobotę 22 września pod przewodnictwem duchowym Ks. Sławomira, rodziny naszej parafii pielgrzymowały do Matki Bożej Kalwaryjskiej, biorąc udział w XI Pielgrzymce Rodzin Diecezji Bielsko-Żywieckiej do Kalwarii Zebrzydowskiej.
Kim jest tajemnicza istota, której wizerunek jako dziecko miałeś zawieszony nad łóżeczkiem, a teraz ten sam wizerunek zawieszasz nad łóżeczkiem swojego dziecka? Czy naprawdę wierzysz, że każdy ma swojego Anioła Stróża, który nas nie opuszcza? Anioła, o którym swoim uczniom opowiadała Pan Jezus: „Strzeżcie się, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych; albowiem powiadam wam: Aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie” (Mt, 18, 10).
Wrzesień jest miesiącem w którym powoli zaczynamy zapominać o wakacjach bo trzeba było wrócić do szkoły. Odkopać tornister, piórnik. Zamknąć do szafy ręczniki plażowe i ciemne okulary. Bo wakacje się zakończyły. Ale wakacje to nie tylko odpoczynek.
Prośba Maryi w Kibeho [Afryka, Rwanda] o rozważanie Siedmiu Boleści na różańcu
Objawienia maryjne w Kibeho, trwały 8 lat (1981-1989).Maryja ukazała się trzem dziewczynom: 16-letniej uczennicy liceum katolickiego Alfonsinie Mumureke, 17-letniej Natalii Mukamazimpaka oraz 21-letniej Marii Mukangango.
Choć większość pielgrzymujących dotarła już na Jasną Górę, to sierpień kojarzący się z odwiedzaniem miejsc kultu religijnego wciąż trwa. Sanktuaria Maryjne, tak liczne w naszym kraju, kryją się w urokliwych zakątkach Polski.
Również w tym roku grupa młodzieży z naszej parafii wolała spędzić wakacje w inny sposób niż leżenie na plaży i czterogwiazdkowe hotele. Wybrali szkołe przetrwania nad rzeką i w dziczy. W tym roku powróciliśmy na szlak naszej ulubionej rzeki, czyli Drawy. Zebrało się nas 26 osób, doświadczonych, ale też nie zabrakło nowicjuszy, którzy po raz pierwszy doświadczyli co to jest spływ kajakowy.